Granice człowieka

Nie jestem wielkim fanem sportu. Ale trwają igrzyska olimpijskie i jak co cztery lata, również teraz dałem się ponieść ogólnoświatowemu sportowemu szaleństwu. Przy tej okazji zwykle nachodzi mnie refleksja nad tym jak daleko zaszliśmy jako gatunek i ile potrafimy osiągnąć – wspólnie i każde z osobna.

W tym roku, za sprawą pewnego sportowca, zacząłem się też zastanawiać nad tym gdzie się kończy człowiek. Continue reading „Granice człowieka” →

Spacer po parku

Starożytni Spartanie się nie patyczkowali. Jeśli mały kandydat na Spartanina – chwilowo jeszcze w formie różowiutkiego, wyjącego niemowlęcia – nie spełniał wymogów fizycznych stawianych obywatelom zacnego i dumnego narodu spartańskiego, cóż… Jego podanie o nadanie obywatelstwa było odrzucane, a sam kandydat – zrzucany. Ze zbocza gór Tajgetu w przepaść.

Ze zbocza Tajgetu świat wygląda inaczej. To chyba kwestia perspektywy. Continue reading „Spacer po parku” →