O tym, jak rozdrabniany jest 1%

Zbliża się czas rozliczeń podatkowych, a wraz z nim decyzja: na co przeznaczyć 1% naszych podatków?

Pomysł ustanowienia mechanizmu, dzięki któremu można 1% podatku przeznaczyć na działalność pożytku publicznego uważam za jeden z najlepszych pomysłów polityczych, socjologicznych i ekonomicznych w III RP. Jednak nie wszystkie konsekwencje tego prawa są jednoznacznie pozytywne.

Z biegiem czasu coraz więcej pieniędzy z 1% zbierana jest na tzw. subkonta, to znaczy: na konkretne osoby.

Jak to działa?

Fundacja lub stowarzyszenie uzyskuje status organizacji pożytku publicznego. Status ten daje możliwość zbierania środków z jednego procenta. Następnie fundacja pozyskuje podopiecznych, tj. osoby z niepełnosprawnością, które potrzebują pomocy. Każda z takich osób otrzymuje tzw. subkonto w ramach fundacji. Każdy z nas wypisując swoje zeznanie podatkowe (PIT) podaje numer KRS fundacji oraz komentarz lub cel szczegółowy. To właśnie na podstawie celu szczegółowego (zwykle imienia i nazwiska) organizacja przesuwa wpłacone środki na subkonto odpowiedniego podopiecznego. Środki te są następnie wypłacane podopiecznemu lub jego opiekunom na zasadach określonych przez organizację.

Jasne? Mam nadzieję, że tak (jeśli nie, poproszę o pytania w komentarzach).

Teraz do meritum… Mam mieszane odczucia odnośnie do działania tego systemu.

Palące potrzeby w kręgu najbliższych

Zacznijmy od pozytywnych stron.

Pieniądze przekazywane w ten sposób do osób z niepełnosprawnością i ich rodzin to nieraz wręcz niezbędny , zastrzyk gotówki potrzebnej na leczenie, rehabilitację, a bywa, że niekiedy nawet wręcz na jedzenie. Jeśli myślisz, drogi czytelniku, że to sytuacja nieczęsta, to pomyśl o tym w ten sposób: rodzi się dziecko z niepełnosprawnością, mąż odchodzi, matka musi rzucić pracę, aby móc zajmować się dzieckiem. Niestety, zdarza się to o wiele częściej, niż powinno.

Niewątpliwym plusem jest także i to, że dokładnie wiemy, komu pomagamy. Córce znajomych, synowi sąsiadów, itd. Możliwość pomocy najbliższym pomaga budować więzi społeczne, a tego w Polsce wciąż bardzo potrzebujemy.

Niestety, jeśli pogrzebiemy nieco głębiej, nie jest już tak różowo.

Redystrybucja i zmarnowane okazje

Zdarza się, że fundacje, w których “podopiecznymi” są osoby z niepełnosprawnością, nie oferują żadnych innych usług czy pomocy poza administracyjnym parasolem, który pozwala rodzicom gromadzić środki na subkontach. A ponieważ ta fundacja swój administracyjny parasol też musi z czegoś utrzymać, pewien procent wpłat zużywany jest na koszta administracyjne. Czy to jest działalność pożytku publicznego? Nie, to jest redystrybucja.

Jednak nawet w przypadku organizacji, dla której zbieranie 1% nie jest jedyną formą działalności, pozostaje jeden problem: skala.

Załóżmy, że organizacja ma 100 podopiecznych. Czy większą pozytywną zmianę (za te same pieniądze) spowoduje: (a) wypłacając im wszystkim pieniądze z subkont na zakup wózków, opłacenie rehabilitacji i opieki; czy może (b) negocjując z producentem ceny hurtowe, organizując rehabilitację i opiekę dla grupy?

Zmniejszenie skali działania przez przesunięcie wydatków na poziom poszczególnych podopiecznych uniemożliwia optymalizację kosztów i powoduje, że nasze wpłaty z 1% mają de facto mniejszą moc sprawczą, niż mogłyby mieć. Dla mnie to zmarnowana okazja.

Tylko dla obrotnych

Zwróćcie też uwagę na fakt, iż subkonta prowadzą do powstania swego rodzaju wyścigu między rodzicami — w końcu w odpowiednią rubryczkę PIT-u możemy wpisać tylko jedną organizację, czyli również wskazać jedno subkonto.

To oznacza, że wygrywają tutaj rodzice bardziej obrotni, lepsi w mobilizacji swojej sieci znajomych i przyjaciół, wreszcie bardziej obeznani z mediami społecznościowymi.

A ta grupa niekoniecznie pokrywa się z grupą osób najbardziej potrzebujących.

Podsumowanie

Nie odważę się tutaj napisać jednoznacznie, że nie należy wpłacać 1% na fundacje prowadzące subkonta nigdy. Mam znajomych korzystających z tej formy pomocy i wiem jak bardzo jest potrzebna (co, mam nadzieję, wynika z tego tekstu).

Zachęcam jednak do tego, abyście rozważyli wsparcie organizacji nie na podstawie tego, komu pomaga, a na podstawie tego jak pomaga i jaki ma wpływ na świat. Warto zacząć od uważnej lektury strony internetowej, a w razie wątpliwości wysłać maila lub zerknąć do sprawozdań na stronach Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

Możliwość podarowania 1% podatku na cele publiczne zgodnie z własnym osądem to piękny przywilej. Korzystajmy z niego odpowiedzialnie!

Jeśli nie macie pomysłu na organizację, którą chcielibyście wesprzeć, możecie:

Podotykaj sobie Poznań

W Poznaniu przeżyłem już niemal ćwierć wieku. Uwielbiam moje miasto. Jasne, ma całą masę problemów: trzeba swoje odstać w korkach; w samym centrum straszy socrealistyczne monstrum zwane Alfą; lodówkę strach otworzyć, bo mogą tam już budować nowe centrum handlowe, i tak dalej.

Ale za to można nacieszyć oko klasycyzującą albo renesansową zabudową, zgubić się w plątaninie uliczek wokół Starego Rynku albo… podświetlić Ratusz na zielono (przepraszam, nie mogłem się powstrzymać). Continue reading „Podotykaj sobie Poznań”

Spartanie, panny młode i kosmiczni kowboje

Kilkadziesiąt godzin dzieli nas od finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. WOŚP to prawdopodobnie najbardziej znana inicjatywa charytatywna w Polsce. Wielki festyn połączony ze zbiórką pieniędzy na potrzebujących.

I czego by nie mówić o orkiestrze, przyznać trzeba jedno: akcja przebiega w radosnej, ciepłej atmosferze, tak bardzo różnej od smutnych, gorzkich telewizyjnych reklam fundacji pomagających „biednym dzieciom”. I to jest dla mnie prawdziwa siła WOŚP – pokazywanie, że można dawać coś od siebie z radością i uśmiechem. Na szczęście takich inicjatyw jest więcej… Continue reading „Spartanie, panny młode i kosmiczni kowboje”